Translate

piątek, 18 stycznia 2013

Urban Decay - lakiery do paznokci

Mała recenzja + jak wykonałam  manicure:)
Pięć mini (5ml) lakierów w następujących kolorach (od lewej) :
BLUESKY BLONDE - granat
CRASH + BURN - miedziany brąz
BLITZ - żółto-złoty
FRINGE - zieleń
DELINQUENT - fiolet
HELLBENT - czerwień
OPINIA: Wszystkie oprócz pierwszego mają drobinki. Dzisiaj postanowiłam przetestować jeden z nich i dodać troszeczke "magicznego pyłku". Wybrałam  lakier FRINGE.  Szczerze mówiąc myślałam, że kolor będzie troszke ciemniejszy. Ale jestem zadowolona z efektu. Lakier szybko wysechł, nie odpryskiwał.

OCENA:  Po kilku dniach dam wam znać czy lakier "daje rade". 
CENA: Kupiłam je 50% taniej w Sephorze za 12,50 euro 

W dzisiejszym manicure wystąpili:
Baza pod lakier Inglot, lakier UB FRINGE, brokatowy pyłek w zielonym kolorze, "coś" w kształcie kwiatka, którym dociskałam pyłek, bezbarwny lakier Essence, wysuszacz lakieru My Secret.

Jak wykonalam manicure:
1. Nałożyłam podkład pod lakier z Inglota
2. Po wyschnięciu bazy zajelam się każdym paznokciem z osobna - to znaczy, że najpierw zrobiłam pierwszy do końca, pózniej drugi itd... Pomalowałam paznokieć lakierem Urban Decay FRINGE
3. Nie czekając aż wyschnie nałożyłam brokatowy pyłek do paznokci w kolorze zieleni do mniej więcej 1/3  paznokcia
4. Pyłek docisnełam moim "kwiatkiem" :) i tak zrobiłam z każdym paznokciem
5. Pomalowałam paznokcie bezbarwnym lakierem z Essence
6. Pozostał jeszcze wysuszacz z My Secret i gotowe! 
Powiem wam, że pyłek był dosłownie wszędzie!:) Trudno było mi po nim doczyścić palce :D
EFEKT:
Pozdrawiam wszystkich i dziękuje za wszystkie komentarze do poprzedniego postu! Do następnego, buziaki:*


wtorek, 15 stycznia 2013

Loki z BaByliss PRO

Hey kochani! Oto mała recenzja mojego nowego nabytku: BaByliss PRO falownica do włosów. 
Charakterystyka:
- Trzy rurki grzejne wykonane w technologii tytanowo-turmalinowa
-Przełącznik temperatury (5 ustawień od 140C do 220C)
-Rączka z welurowym pokryciem 
-Wbudowany metalowy wspornik
- Pokrowiec i dwie ochronne rękawiczki
-Przełącznik START/STOP
- Zabezpieczenie przed samoczynnym otwieraniem
- Izolowane końcówki
- Obrotowy kabel

Turmalin jest kompozycją kryształów, które po podgrzaniu stają się naturalnym źródłem jonów ujemnych, dzięki czemu podczas modelowania zamykane są łuski włosów, a fryzura staje się gładka i błyszcząca.

Moja opinia:
Fale są piękne i  bardzo  trwałe, ma długi  obrotowy kabel co mi  się bardzo podoba. Szybko się nagrzewa i nie niszczy włosów - moje od pewnego czasu bardzo wypadają i nie chce ich narażać na kolejny horror:) Dzięki stopce niczego  nie zniszczymy. Jedynym, a zarazem ogromnym minusem tego urządzenia jest jego waga. Falownica jest tak ciężka, że po kilku pasemkach ręka mdleje. Nie miałam już siły jej zaciskać. Wiadomo, że to produkt profesjonalny i jak robi się fryzurę komuś to jest zupełnie inaczej. Ale dałam rade i tu kilka zdjęć z efektem końcowym:)
Przed rozczesaniem
Po rozczesaniu
Po kilku  godzinach
POZDRAWAM

sobota, 12 stycznia 2013

Strój dnia:)

Hey kochani to mój pierwszy strój dnia:) Dajcie znać czy wam się podoba! Połączyłam beże z czarnymi botkami i moją ulubioną czarną torebką ze złotymi wstawkami. Do tego dodałam złotą  biżuterię i ulubiony czarny szalik ze złotymi różyczkami. Założyłam plaszczyk ze skórzanymi wstawkami.
Sweter: Allegro (ok.40zł)
Spodnie:  Zara (30euro - ok.120zł po przecenie)
Pasek : Orsay 
Buty: Centro
Torebka: Michael by Michael Kors
Płaszcz: Vero Moda  (99euro  - ok. 400zł)
Szalik: Mohito (50zł)

PS. Kochane od poniedziałku zaczełam diete, a dzisiaj jestem 2,5kg lżejsza! Trzymajcie za mnie kciuki:) Jeszcze jakies 8kg! Pozdrawiam i do następnego:)

czwartek, 10 stycznia 2013

Recenzja bronzera Bourjois

Hey kochane!

Przygotowałam dla was szybką recenzje bronzera z Bourjois -  czekoladki. Jeżeli szukasz naturalnego efektu - czytaj dalej!:)

OPAKOWANIE
Solidne kartonowe pudełeczko z magnesem, przypominające książeczke.
PIERWSZE WRAŻENIE I EFEKT
Nie będe ukrywać, że zawsze chciałam  go mieć przez jego wygląd i  piękny czekoladowy zapach! Puder brązujący przypominający pudełko czekoladek, praktyczny można go wszędzie ze soba wziąść. Dostępny w dwóch odcieniach : jaśniejszym (nr 51: Peaux claires/médianes) i ciemniejszym (nr 52: Peaux mates/hâlées).
Wiele osób go chwali, ja oceniam go od 1 do  10 na solidną siódemke.Dlaczego? Na plus jest napewno wygląd i zapach,  jego niesamowita wydajność, można go używać, a ubytku nie widać. Daje piękny naturalny efekt, jest idealny do lekkiego podkreślenia kontur twarzy.Nie trzeba strzepywać go z pędzelka, ponieważ na pędzelek nabieramy odpowiednią ilość produktu i ciężko by było z nim przesadzić. Co jest na minus - zdecydowanie trwałość. Jeżeli idziemy na impreze,  trzeba go wziąść ze sobą bo bardzo szybko znika z naszej twarzy. Po około dwóch godzinach prawie go nie widać. Nie wiem czy jego wydajność to plus czy minus bo ciężko go zużyć. 
PS.
Jak widać moje pudełeczko jest już troche zniszczone:)

Cena: ok. 14 euro
Ważność: 18 miesięcy

Pozdrawiam!

niedziela, 6 stycznia 2013

Fioletowy smoky eyes Urban Decay


Miałam wkleić strój dnia, ale zdecydowałam się na makijaż. Narazie nie ma mi kto robić zdjęć, więc te "stroje dnia" mogą być fotografowane tylko przy lustrze:) Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak zrobiłam ten makijaż:
..... czytajcie dalej:)
Ten makijaż wykonałam jedną z najnowszych paletek Urban Decay "Smoked", którą kupiłam w Sephorze w Holandii. Z tego co wiem w Polsce jeszcze ich nie ma (jeżeli się myle - poprawcie mnie). Rzeczy, które potrzebowałam do wykonania tego smoky eyes:

Do tej paletki była dołączona kredka żelowa w czarnym kolorze, za którą się wymieniłam. Wolałam fioletową bo mam już czarną żelową kredke. Co do tej paletki - cienie są bardzo mocno napigmentowane. Czwarty cień od góry (ten ciemny brąz) na powiece wygląda prawie jak czarny. Niektórych cieni jeszcze nawet nie próbowałam:) Wracając do makijażu: Na powieke rozprowadziłam baze pod cienie z Inglota i czarną żelową kredką tym razem z Loreala zrobiłam takie "V" w zewnętrzym kąciku. 
Na tą czarną kredkę nałożyłam czarny cień o nazwie BLACKOUT i wyciągnełam go troszke dalej poza kredkę tak jak eyeliner. Na całą ruchomą powiekę nałożyłam fioletowy cień z drobinkami o nazwie ROCKSTAR. Aby w środkowej części powieki był troszke bardziej intensywny, a w zewnętrznym i wewnętrznym kąciuku ciut jaśniejszy, nakładałam go bardziej na środek, rozcierając na boki. Powyżej, aby obrysować naszą ruchomą powiekę, zaznaczylam ją brązowym, matowym cieniem o nazwie BLACK DOOR, mieszając go z cieniem o nazwie FREESTYLE. Dolną powiekę zaraz przy rzęsach podkreśliłam fioletowym cieniem, mieszając go z tym  ciemnym brązem w zewnętrznym kąciku.
Następnym krokiem było rozjaśnienie powierzchni pomiędzy cieniami, a brwią cieniem KINKY. Teraz tylko czarna kreska, przyciemnienie czarną kredką górnej i dolnej lini rzęs oraz mocne tuszowanie rzęs. Nakładanie podkładu, korektora, pudru i ogólny makijaż samej twarzy. opisze wam kiedy indziej:) Policzki delikatnie rozświetliłam paletką rozświetlaczy z Oriflame. Na ustach mam balsam do ust z Inglota a na nim błyszczyk z Essence. 
To idealny makijaz na wieczorne wyjście, a dla odważniejszych nawet na co dzień:)
Mam nadzieje, że makijaż wam się spodobał, ta paletka jest  naprawde super i bardzo ją polecam. Chciałabym zakupić jeszcze Naked 2 ale jak narazie mam tyle tych cieni i nie chce żeby się zmarnowały.

W ten weekend się troszke obkupiłam, u nas są takie przeceny, że niektórych ciuszków to grzech nie kupić:) A jak wam minoł weekend?? Ja od jutra zaczynam diete. Mam zamiar  co marca schudnąć 8kg:) Trzymajcie za mnie kciuki!:D
Pozdrawiam wszystkich i dodaje kilka zdjęć z efektem końcowym:) Niedługo recenzja brązera z Bourjois tej czekoladki :) Pozdrawiam wszystkich i do następnego razu! :*











sobota, 5 stycznia 2013

Recenzja podkładu Bourjois + pędzel Inglot 27TG

Oto  recenzja żelowego podkładu z Bourjois "Healthy mix serum".

Ja posiadam go w odcieniu 53 Light beige.


Może zaczne od tego jak rozprowadza się po naszej twarzy. Otóż jak dla mnie najlepiej rozprowadzać go po posmarowaniu twarzy kremem lub żelem,  chyba że któraś  z was ma cerę tłustą. Tak naprawde ten podkład sprawdzi się na każdym typie skóry. 
Po pierwsze -  nie zatyka porów

Po drógie - wyrównuje koloryt skóry
Po trzecie -  nie ma po  nim wyprysków
Ten podkład (jeżeli jest dobrze dobrany) idealnie zlewa się z naszą szyją i nie powoduje efektu  "maski". W sklepach w których można go nabyć,  jest naprawde bardzo duży wybór kolorów, a więc każda z nas znajdzie tej jedyny dla siebie:) Rozświetla i powoduje, że nasza  skóra wygląda na zdrową i wypoczętą. Jego zaletą jest to, że można go warstwować w  tych miejscach w których uważamy, że nasze zaczerwienienia nie zostały wystarczająco zakryte. Kolejną zaletą jest samo opakowanie  - z pąpką, która jest bardzo  wygodna. Jedna taka pąpka wystarczy nam aby nałożyc podkład na całą twarz!
Producent zapewnia, że podkład utrzyma się do 16 godzin na twarzy - szczerze nie mam pojęcia czy to prawda bo nigdy nie miałam go aż tak długo na sobie. Mogę tylko powiedzieć, że całą noc sylwestrową wytrzymał bez zarzutu. Przede wszystkim  "Healthy mix serum" wygląda naturalnie na twarzy,  nie lepi się i nie czujemy, że mamy coś na buzi. Miałam kiedyś podkład z YSL i powiem wam, że ten podkład z pewnością może rywalizować z podkładami  wyższych marek za mniejszą cene (w Holandii ok.14euro). Słyszałam, że jest produkowany w tej samej fabryce co kosmetyki Chanel;) Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania co do tego podkładu - pytajcie w komentarzach. Mam nadzieje, że recenzja rozwiała wasze wątpliwości co do tego podkładu:) Czas na kilka słów o pędzelku Inglota!

Pędzel Inglot 27TG - pędzel do rozprowadzania podkładu

Moje pierwsze wrażenia nie były zbyt dobre na jego temat. Wypadło z niego kilka włosków i troche się wkurzyłam bo tani nie był (ok.50-60zł), ale....

Przekonałam się do niego w 100% po pierwszym myciu! Bardzo szybko wrócił do poprzedniej formy, włoski nie wypadają, jest mięciutki i bardzo przyjemny dla twarzy. Nie chłonie nie wiadomo jakich ilości podkładu,  co jest dobre bo chyba żadna z nas nie chce, by pędzel wchłaniach więcej podkładu niż zostawiał na twarzy. Co mam więcej powiedzieć na jego temat... Mam nadzieje, że nie będe musiała go szybko zmienić, a włoski nie będą wypadać:) Jeszcze jedno co do pędzli do makijażu - nigdy nie kupujcie pędzli w zestawie z M.A.Ca (podróbek) z hello kitty! To taka porażka, że szkoda słów. Włosie z nich tak wypada, że jak zaczełam używać "skunksa" to myślałam, że wszystkie włosy z niego mam na twarzy. Nie polecam... żadnych podróbek pędzli z M.A.Ca!!  Pozdrawiam wszystkich!



wtorek, 1 stycznia 2013

Imprezowy makijaż + fryzura

Dzisiaj mam dla was makijaż, który miałam na sywestra. Nadaje się on na wszystkie imprezy - to połączenie złotego i brązowego cienia z Inglota i różowego cienia ze Sleeka z paletki Oh so special. Oczywiście z połączeniem czarnej kreski na górnej powiece i czarnej lini wodnej. Mocno wytuszowane rzęsy i oto efekt:

Opis makijażu:
Aby był bardzo trwały wklepuje troszke podkładu w powieki, a na to daję baze pod cienie. Na ruchomą powiekę aplikuje złoty cień. Ramę oka rozcieram ciemno-brązowym cieniem, a na niego aplikuje różowy cień i ponownie rozcieram. Do mniej więcej 1/3  wewnętrznej części dolnej powieki używam tego samego złotego cienia, a resztę powieki przyciemniam brązowym cieniem. Linie wodną pomalowałam ulubioną żelową kredką z Avon. Pozostało wytuszować rzęsy, ja tuszule też mocno dolne rzęsy i zająć się twarzą. Jak to robie możesz przeczytać w poprzednim poście:)

Fryzura:
Użyłam wałków z rzepami na całą głowę - to mój sposób na Volume, który utrzymuje się do kilku dni! Bez używania zbędnego ciepła i niszczenia włosów.
A więc włosy muszą być umyte i wytarte ręcznikiem. Na każde pasemko na które zawijamy wałek użyłam pianki do włosów. Największe wałki zawinełam na sam czubek głowy a mniejsze poniżej. Po rozwinięciu spryskałam lakierem do włosów. 


Waki:

Efekt:

Wszystkim życze szczęśliwego nowego roku !!